Our boy Liam

Lilypie First Birthday tickers

We remember

Lilypie Angel and Memorial tickers

Wednesday, 21 November 2012

Rainbow baby..

Do I need to say more?
Hopefully this one is for keeps :)

Thursday, 2 August 2012

refleksje

Wczoraj bylam na spotkaniu SANDS. Chcialam sie dowiedziec jak inni sobie radza.
Sziedzialam sobie i sluchalam. Jedna babka jest w 20 tygodniu ciazy, druga ma juz 5 miesieczna coreczke. Inna zas w zeszlym tygodniu zostala wypuszczona ze szpitala dla mentalnie chorych, a nowa para przypomina troche nas. Bylo to ich pierwsze spotkanie. Ich synek Oliver zmarl w tych samych okolicznosciach co Dean. Kiedy mowili to jak sie czuja, to tak jakbym slyszala sama siebie.

Najdziwniejsze w tym wszystkim jest uczucie nie rzeczywistosci. Jakby to dzialo sie 'in a paralel world', bo przeciez takie rzeczy przydarzaja sie innym - nie mnie.
Czasami kiedy sie budze mam wrazenie, ze ostatni rok to byl cholernie dlugim snem. To jest tak przedziwne uczucie. I mysle, ze swiadomie/ podswiadomie (?) wpycham uczucia/ wspomnienia w takie zakamarki, gdzie najprawdopodobnie o nich zapomne. Clean slate. Tabula rasa. Reset.
Czesto sie zastanawiam, czy kiedykolwiek uda mi sie byc znowu szczesliwa. Tak w pelni i beztrosko. Bo choc smieje sie z dowcipow i czasem pomacham stopa jak poleci fajna piosenka w radio to jest to bardziej odruch niz "genuine feeling". Czuje, ze jakas czesc mnie umarla bezpowrotnie. Czesc serca/ mozgu odpowiedzialna za uczucie szczescia poszla w pizdu.
Brakuje mi tej Kasi. Chce aby wrocila. Ale nie wiem czy kiedykolwiek to zrobi.




A teraz - cos co mnie bawi:
Jaka bylaby Wasza reakcja, gdyby ponizszy pan powiedzial Wam, ze jest atletą?
Wygral Zloto w lucznictwie na Olimpiadzie w Londynie

Friday, 27 July 2012

"bo pewnosc nie pewna.."

To rozczarowanie z kazdym cyklem.
Klamalabym gdybym powiedziala, ze nie martwie sie o przyszlosc. Czy zostaniemy poblogoslawieni kolejnym. Boje sie, ze moze sie to nie zdarzyc. A potem musze sobie przypomniec, ze dopiero minely 4 miesiace. Czasami mam wrazenie, ze cale wieki. Czasami, a nawet czesto czuje sie jakbysmy probowali cale lata.
it just hurts so much

Thursday, 5 July 2012

Emilia

Dolaczylo kolejne malenstwo. Ma na imie Emilia.
Dean byl 3 w rzedzie. Pierwszy jest Steve, potem Lucinda, nasz Dean, Peighton, Cumber, blizniaki Keiron i Kallun, Monroe i teraz Emilia. Serce mi peka kiedy widze swieze wience kwiatow. Wiedzac, ze kolejna rodzina przechodzi przez pieklo. 
Ktos mi powiedzial 'it will get better', ja zas 'it doesn't - you just learn to live with pain as it will never go away'. 

So only because i smile and laugh please don't assume i'm over it, then again don't be afraid to smile or laugh as we both needs as much laughter in our lives as possible.

Monday, 4 June 2012

Myslodsiewnia

Ten blog to moja myslodsiewnia.
Nieszczesciem jest to, ze tutaj najczesciej wylewam jad i zolc. Kiedy mam zly dzien i nawarstwia mi sie gorycz, staram sie wyladowac tutaj. A nie na kims - cos co nie zawsze mi wychodzi :/


Co nie zmienia faktu, ze to wszystko stalo sie samolubne. Gdy wyslalam linka, nie przeszlo mi przez mysl, ze zawartosc tej myslodsiewni moze sprawic kilo przykrosci innym.

Therefore - przepraszam. Jezeli wchodzenie tutaj staje sie dla niektorych bolesne. Don't do it.
As the content is unlikely to change, save yourself from my pain.

Love you all x


Tuesday, 29 May 2012

its not all doom and gloom

Dokonczylam ramke - ktora zaczela robic Marianna podczas pobytu u nas.
Poprzyklejalam pare guzikow, serduszko i motylka. Teraz w ramce mieszka Dean i fragment wiersza "Spieszmy sie kochac ludzi". Ramka pojdzie ze mna do pracy. So it's not all doom and gloom here.. :)
x

Thursday, 24 May 2012

2 months and counting

Dzisiaj minely dwa miesiace.
Bol. Choc czasami przycicha nadal, nieustanie jest. I bedzie. Wiem o tym. Sa ludzie, ktorzy przypominaja mi o tym powtarzajac 'it's going to be hard'. Osatatnia rzecz jaka chce uslyszec.
Dzisiaj jak wyrzucalam smieci, nieznana mi babcia z sasiedniego bloku wyrzucala stare plastikowe doniczki, podeszla do mnie i wyrazila swoje kondolencje, po czym powiedziala "don't worry, you're only young, you will have another one..". 
Przeciez nie moge wybic zebow staruszce. Wiem tez, ze nie miala zlych intencji. 
Ale nie mam tez juz sily i checi usprawiedliwiania glupiego gadania. W szczegolnosci dzisiaj. 
Walcze, by do konca nie wypelnic sie gorycza. It's creeping up. Slowly dripping like a poison, rotting my flesh and soul.