Our boy Liam

Lilypie First Birthday tickers

We remember

Lilypie Angel and Memorial tickers

Friday, 27 July 2012

"bo pewnosc nie pewna.."

To rozczarowanie z kazdym cyklem.
Klamalabym gdybym powiedziala, ze nie martwie sie o przyszlosc. Czy zostaniemy poblogoslawieni kolejnym. Boje sie, ze moze sie to nie zdarzyc. A potem musze sobie przypomniec, ze dopiero minely 4 miesiace. Czasami mam wrazenie, ze cale wieki. Czasami, a nawet czesto czuje sie jakbysmy probowali cale lata.
it just hurts so much

Thursday, 5 July 2012

Emilia

Dolaczylo kolejne malenstwo. Ma na imie Emilia.
Dean byl 3 w rzedzie. Pierwszy jest Steve, potem Lucinda, nasz Dean, Peighton, Cumber, blizniaki Keiron i Kallun, Monroe i teraz Emilia. Serce mi peka kiedy widze swieze wience kwiatow. Wiedzac, ze kolejna rodzina przechodzi przez pieklo. 
Ktos mi powiedzial 'it will get better', ja zas 'it doesn't - you just learn to live with pain as it will never go away'. 

So only because i smile and laugh please don't assume i'm over it, then again don't be afraid to smile or laugh as we both needs as much laughter in our lives as possible.

Monday, 4 June 2012

Myslodsiewnia

Ten blog to moja myslodsiewnia.
Nieszczesciem jest to, ze tutaj najczesciej wylewam jad i zolc. Kiedy mam zly dzien i nawarstwia mi sie gorycz, staram sie wyladowac tutaj. A nie na kims - cos co nie zawsze mi wychodzi :/


Co nie zmienia faktu, ze to wszystko stalo sie samolubne. Gdy wyslalam linka, nie przeszlo mi przez mysl, ze zawartosc tej myslodsiewni moze sprawic kilo przykrosci innym.

Therefore - przepraszam. Jezeli wchodzenie tutaj staje sie dla niektorych bolesne. Don't do it.
As the content is unlikely to change, save yourself from my pain.

Love you all x


Tuesday, 29 May 2012

its not all doom and gloom

Dokonczylam ramke - ktora zaczela robic Marianna podczas pobytu u nas.
Poprzyklejalam pare guzikow, serduszko i motylka. Teraz w ramce mieszka Dean i fragment wiersza "Spieszmy sie kochac ludzi". Ramka pojdzie ze mna do pracy. So it's not all doom and gloom here.. :)
x

Thursday, 24 May 2012

2 months and counting

Dzisiaj minely dwa miesiace.
Bol. Choc czasami przycicha nadal, nieustanie jest. I bedzie. Wiem o tym. Sa ludzie, ktorzy przypominaja mi o tym powtarzajac 'it's going to be hard'. Osatatnia rzecz jaka chce uslyszec.
Dzisiaj jak wyrzucalam smieci, nieznana mi babcia z sasiedniego bloku wyrzucala stare plastikowe doniczki, podeszla do mnie i wyrazila swoje kondolencje, po czym powiedziala "don't worry, you're only young, you will have another one..". 
Przeciez nie moge wybic zebow staruszce. Wiem tez, ze nie miala zlych intencji. 
Ale nie mam tez juz sily i checi usprawiedliwiania glupiego gadania. W szczegolnosci dzisiaj. 
Walcze, by do konca nie wypelnic sie gorycza. It's creeping up. Slowly dripping like a poison, rotting my flesh and soul. 

Monday, 21 May 2012

lista zadan

zaczynam sobie organizowac (w glowie) liste zadan.
Jedno z nich to 'oporzadzic' skrzynke mailowa. Zabieram sie do tego jak pies do jeza. Strasznie nie chce. Kazdy email obejrzec i podjac decyzje czy trzymac czy nie. Wiem, ze jest to cos co musze sama zrobic, a tak strasznie bym chciala, by ktos to zrobil za mnie. Tyle sie wydarzylo w tak krotkim czasie, ze mysl o tym wszystkim powoduje u mnie mdlosci.

Czasami zastanawiam sie i w duchu blagam choc o jeden rok, jeden pieprzony rok. Zwykly. Pozytywny. Bez szalenstw. Bez przykrosci.

Wiem, wiem 'count the blessings'. Mam dom, rodzine, prace i kochajacego partnera na zycie. Co nie zmienia faktu, ze gdy dostaje od zycia piescia w twarz trudno jest o tym wszystkim pamietac.

Czasami czuje sie jak ten robak z kreskowki
http://www.youtube.com/watch?v=xN35przh8pw

Friday, 18 May 2012

Genuine fake

Merhaba!
Powrocilismy z wyprawy do Turcji.
Fajnie bylo.
Byl to idealny wywczas. Wiekszosc dni wygladala tak: pobudka, sniadanie, lezakowanie, barowanie a potem spac.
Przylecielismy w srode poznym popoludniem. W czwartek poszlam do tureckiej lazni. Po masazu, mycie piana i wygniataniu, dostalam maseczka po twarzy, a na koniec zostalam ukamienowana goracymi kamieniami.
W piatek pojechalismy do pobliskiego miasta Kusadasi. Komunikacja miejska. Marianna - Twoj opis ukrainskiego minibusa jest jak najbardziej adekwatny. Mozna to tez okreslic jako 'near death experience'.
Gdzie sie czlowiek nie obrocil tam chciano nam sprzedac Rolexa, Prade, Jimmy Choo, Gucci - wszystko genuine fake! przynajmniej sa szczerzy.
W sobote - bar. W niedziele poplynelismy stateczkiem na Grecka wyspe Samos - jest to wyspa najblizej polozona Turcji. Turcja odzyskala niepodleglosc od Grekow dopiero w 1922.
W poniedzialek zas pojechalismy do Efezu. Najelpiej zachowane starozytne miasto nad morzem srodziemnym.
W srode zas powrot do domu.
W czwartek Stuart mial urodziny. W ramach ktorych poszlismy do Dean'a. Ku naszemu zaskoczeniu zastalismy tam juz jego nagrobek. Strasznie nie lubie tego slowa. Kiedy rozmawiam ze Stuartem okreslam to mianem 'headboard' - jak zaglowek od lozka.
A moment in our arms
A lifetime in our hearts.
Kochamy Cię Dean.